Szafki szkolne na promie
Ciężarówka podjechała do ładowni promu. Dwaj mężczyźni wysiedli z kabiny i, żując coś, podeszli do okienka. Co to jest? zapytał dyżurny kontroler. Stalowe szafki szkolne do Istad, odpowiedział starszy, wyciągając w kierunku dyżurnego list przewozowy i inne dokumenty.
Było już dobrze po północy, a siąpiąca mżawka dodatkowo pogłębiała znużenie. Dobrze, machnął ręką kontroler, wjeżdżajcie. Mężczyźni wrócili do kabiny, zawarczał motor i ciężarówka wjechała do ładowni. Po kwadransie prom wypłynął z portu na pełne morze. Po godzinie, a może dwóch w cichym, uśpionym pomieszczeniu dały się słyszeć jakieś szmery.
Stojące dotąd spokojnie pod brezentem ciężarówki szafki szkolne rozpoczęły po kolei zsuwać się na pokład. Jedne ręce spychały je z platformy, a drugie ustawiały pod ścianą z jednej strony ładowni. W ciemnościach dał się słyszeć chropowaty, męski głos: nie za mało tych skrzynek. Co ty, odpowiedział drugi męski głos, wystarczy na wywrócenie większej łajby niż ta. No to dalej, szybko, musimy zaraz skończyć.
W tym samym czasie, w porcie, pod okienkiem dyżurnego kontrolera zatrzymał się mężczyzna w kapeluszu na głowie i płaszczu z postawionym kołnierzem. Mokro i zimno, mruknął do drzemiącego urzędnika. Ano zimno, kontroler otrząsnął się i kilka razy zamrugał oczami. Lecz nie ma rady, panie, służba nie drużba, dorzucił. Działo się tu coś? zapytał przybysz w płaszczu, ktoś wjeżdżał na pokład promu? A kto pyta? Odpowiedział pytaniem na pytanie kontroler.
Przybysz wyciągnął policyjną odznakę i przybliżył ją do okienka. Ten widok całkowicie odebrał urzędnikowi chęć do spania. Na kwadrans przed odpłynięciem promu do ładowni wjechała ciężarówka. Wiozła szafki ubraniowe czy szafki szkolne, jedno licho, do Istad. Papiery były w porządku. Mężczyzna w płaszczu przybliżył twarz do szyby, spod kapelusza błysnęły zaciekawione źrenice. Jak wyglądali? Kto? No, prowadzący ciężarówkę. Skąd pan wie, że było ich kilku?
Policjant nie odpowiedział. Jeden starszy, oznajmił po chwili zastanowienia kontroler, w ciemnym kombinezonie, drugi młodszy w kurtce i cyklistówce. Mówi, pan, że co wieźli? Stalowe szafki szkolne, a może szafki ubraniowe, do Istad. Takie szafki ubraniowe, zastanowił się policjant, są dość ciężkie. Na mój rozum, dopowiedział kontroler, nawet bardzo. Wystarczy, ciągnął dalej policjant, że ktoś ustawi je pod jedną burtą i cały prom fajtnie na tę stronę.
Kontroler aż podskoczył na swoim krześle. Dlaczego miałby ktoś to zrobić! Wykrzyknął zdenerwowany. Ponieważ, stwierdził policjant spokojnym tonem, na promie znajduje się sejf, wypełniony po brzegi biżuterią, jadącą na wystawę do Istad. Ten sejf jest z wyglądu taki sam, jak typowe szafki ubraniowe dla szkół. Kilka szafek, oczywiście, uratuje się z katastrofy, a wśród nich, niechcący, zabłąka się ów sejf. Kto jednak o tym będzie wiedział? Proszę dzwonić do kapitana promu, panie kontrolerze.
Ostatnie komentarze